Cześć,
Przychodzę do Was z blogiem o codzienności. Codzienności okiem młodego psychologa. Z rozmowami o prostych rzeczach, które są podstawą do szczęśliwego istnienia człowieka w lawinie trudności napotykających nas każdego dnia.
Pracuję z dziećmi i młodzieżą, tym samym również z rodzicami. Praca z samym dzieckiem czy nastolatkiem bez pracy z rodzicem byłaby pracą bez efektów. Rodzic dla młodego człowieka jest jego najważniejszym przewodnikiem po życiu. Chciałabym pisać na swoim blogu o tym co mnie porusza w mojej pracy. Nie będzie to blog, w którym zasypie Was specjalistyczną terminologią. Chcę pisać językiem jak najprostszym, bo życie i relacje z drugim człowiekiem są proste! To my sami komplikujemy je do rangi zawiłych równań matematycznych.
Blog chciałabym skierować do młodych ludzi wchodzących w świat dorosłości. Aby dać oparcie w tym trudnym dla Was czasie, kipiącym od znaków zapytania na każdym kroku. Aby dać poczucie wszystkim zagubionym, że nie są sami, że są obok osoby, które w pełni dadzą im akceptację i zrozumienie, które zdziałać mogą cuda :) Jestem młodą osobą, która chce pokazać również młodym ludziom, że trudny okres to nie koniec świata, że nie ma sytuacji bez wyjścia.
Kieruje również swój blog do rodziców szukających odpowiedzi na pytanie takie jak "Dlaczego tak trudno jest porozumieć się z własnym dzieckiem?", "Czy robię coś nie tak?", "Czy mogę zrobić coś żeby było inaczej?". Ale też do rodziców, których ostatnio spotykam coraz częściej w swojej pracy, którzy dotarli do miejsca, w którym już zamiast pytań i pomysłów jest poczucie bezradności. Chciałabym również w takiej mocy jak to będę potrafiła zrobić przypomnieć wszystkim dorosłym jak ważne jest pamiętanie, że każdy z Was był dzieckiem i nastolatkiem, każdy miał swoje małe i duże problemy. Tutaj pojawi się na pewno od części osób sprzeciw "Ja nie miałam / nie miałem takich problemów, byłam / byłem grzecznym dzieckiem"... Nie ma dzieci "grzecznych i niegrzecznych" i to nie żart! Są dzieci, które mają zaspokojone swoje potrzeby i nie muszą o nie walczyć. Ale są dzieci, które nie mają zaspokojonych potrzeb, które najzwyczajniej w świecie nie potrafią poradzić sobie w sposób jaki by się od nich oczekiwało i manifestują to w sposób bardzo niewygodny dla otoczenia. My dorośli nie potrafimy czasami (a może i nawet często?) zdecydować się czego chcemy, jest nam z tym niewygodnie, ale jesteśmy na wygranej pozycji, bo jesteśmy tego świadomi. Świadomi wyborów, które nas czekają, ich konsekwencji, świadomi potrzeb, które mogą być zaspokojone, a które nie. Dzieci niestety nie mają pełnej świadomości swoich potrzeb i tego jakie konsekwencje niosą za sobą sposoby ich zaspokajania. One myślą na "już". Potrzebują drogowskazów i wskazówek.
Dorosły i dziecko... oboje z potrzebami... oczekują czegoś i pragną, ale mózg operacjonalizuje te dane na poziomie myślenia dziecka i dorosłego w całkiem odmienny sposób. W jeszcze inny przetwarza te informacje mózg nastolatka, dla którego życie na tym etapie jest jedną wielką niewiadomą, który dopiero szuka swojej drogi. Ale jedno jest pewne, nie ma większego i pewniejszego lustra dla dziecka niż jest jego rodzic.
Nie jestem ekspertem. Jestem na początku swojej drogi w byciu jak najlepszą pomocą dla drugiego człowieka. Chciałabym dzielić się tutaj historiami, które poznaje na co dzień, tymi smutniejszymi, ale i tymi radosnymi, swoimi przemyśleniami na ten temat, ale również poznawać zdanie osób czytających wpisy. Tworzę ten blog z myślą o dawaniu wsparcia, nawet bez rozmowy, po prostu czytając, może poczujesz się zrozumiana/zrozumiany i to Ci wystarczy. A może będziesz chciała/chciał wymienić się swoimi poglądami - również super! :) Chciałabym również swoimi wpisami zachęcić wszystkich do poszerzania swojej perspektywy o perspektywę małego człowieka, nastolatka, młodego dorosłego, po prostu drugiego człowieka.
PS Będą również wpisy i wolna dyskusja o najciekawszych przeczytanych przeze mnie książkach i artykułach :)
Komentarze
Prześlij komentarz